Cholera.
Nie skończyłam prezentacji. Co teraz? Co teraz? Kabel! Przepraszam, ale chyba
coś się zepsuło. Rzutnik nie działa. W takim razie będę kontynuowała bez.
Jesteś najlepsza. Rzuć żartem. Żartem. Ale on
ma tyłek w tych spodniach. Kocham intelektualistów. Czytałby pewnie ze
mną dzieciom Kubusia Puchatka. Wracaj. Wracaj. Nie patrz przez okno. Kontynuuj.
Wreszcie
lunch. Ciekawe, gdzie dziś pójdziemy. Mam ochotę na curry. Mam ochotę na curry
i ostatnie 30 złotych w portfelu. Akurat na curry, chipsy i czekoladę. Przecież
trzeba sobie ulżyć w tej marnej egzystencji. Paprykowe czy cebulowe. Może
będzie promocja na Lay’sy. Jak nie będzie, to przejdę się do Biedronki. Niech
stracę tę parę kalorii. Jestem taka brzydka! To pewnie przez te świąteczne
pierniczki. I te sprzed roku. Dwóch. Przez te, które jadłam, jak miałam 12 lat
– również. Może moim powołaniem jest bycie grubaskiem? Otyłość ponoć w modzie. Coraz
więcej modelek XXL. Ewidentnie przejdę się do Biedronki. 700 metrów spacerkiem,
tanie chipsy i czekolada – same plusy. Ostatnio widziałam nawet promocję na
piwo. Tylko wtedy nie będzie curry. Dziś curry. Kurczak w curry. Kurczak w
curry z pędami sosny.



