przypadki

pecet ze mną zagrał
zagrałam z pecetem
zagrałam pecetowi
na nosie
zagrałam o pecet
o pececie
już nie zagramy

połączenie

dzwonisz ciągle
gdy miałeś przestać
tak mówi kultura
a podobno jesteś
dżentelmenem

dzwonisz o drugiej trzydzieści
nie odbieram
telefon z rozsądku rozładowany

cholera

pijany

dzwonisz
ale
czy w nocy nie dzwoni się
do ukochanych

priorytetem proszę


zgwałcę jutro skrzynkę na listy
szukając twoich odpowiedzi
wśród niezapłaconych rachunków

zgwałcę tę cholerną skrzynkę
przecież zgubiła te wszystkie przesyłki
bo piszesz do mnie na pewno

zgwałcę ją
bo pewnie stęskniła się za niezrównoważonym oprawcą

zgwałcę

awizo nadziejo

słownik

autobiografia
autocenzura
autodestrukcja
autoironia
autokar
autokrytycyzm
autoplagiat
autopromocja
autorefleksja
autoreklama
autoreklamacja
autorelacja

cholerne samochody

nie dzielę

nadzieję
niedzielę
nadzieją


/lepszą niedzielę spotkasz tu/

sarkofag

mieszkam w Czarnobylu
wśród pustych mieszkań
pełnych opustoszałych myśli
o nasyconych lodówkach
i owdowiałych łóżkach

mieszkam w wśród świateł czarno byli
szukając bezpłodnych skrzynek na listy
nieodebranych połączeń
niewysłanych wiadomości
nieprzeczytanych książek

czasami wychodząc
spytana o papierosa
zdziwiona wydaję jałowy dźwięk

numer nieaktualny

wyszła naga
z kąpieli
straciła równowagę
z powodu kafelki
ubrudzonej
wodą i mydłem

założyła
szlafrok
przestarzały
przeszarzały
przebrzydły
przeszłością
pachnący

utonęła
w materiale
dowodowym
na zatrzymanie
(tchu)

dryń
dryń
drań
zadzwonił


zamykam

martwe winogrona
zbroczone jogurtem
idą na rzeź

do towarzystwa
poćwiartowana pszenica
idzie na rzeź

zgwałcone jabłuszka
z rozjechanym bananem
idą na rzeź

otwieram

ale dama

ciągnę
dama
pęd
wygrana
tylko
co
z

kurwa

chyba nie
jestem
jedną

barierka

chcę zostać przestępcą

kraść cudze godziny
bo własne przegrałam
w karty

minionych uderzeń pięć
o pięć za dużo

wolałam cztery
czwartą

noc
nieprzespana

za kratkami






/Odkąd dostałam się na polonistykę, paradoksalnie przestałam pisać. Nawet wrzucam coś starego. Jeszcze tylko coś nowego, pożyczonego i niebieskiego. Zamierzam wrócić. Pewnie dopiero w Krakowie. Teraz ino #MAM, ino #MRM. Zachciało się pracy za darmo, zachciało./


biel

bezsilnie bezużyteczna
bezradnie błagam
o

azot

oddycham ciszą
głosu nieskupienie
w
koszu przepełnionym emocjami
pora na was
śmieci
wyrzucam

znów

oddycham samotnością
pustym nie-brakiem
czasu
i woli
samokontroli
odbite upojenie

oddycham zabieganiem
porannym treningiem papierowych przełajów
wydzielone zagubienie
na przerwę
zbyt
na papierosa

oddycham

wydycham krzyk 

skorupa, doktorku

panie doktorze
oszalałam
i już wiem
nie
czy z życia
czy z miłości
czy z nienormalności

panie doktorze
receptę poproszę
wypisaną z sensem
na obniżenie poziomu wariacji
z przydatnym terminem ważności
na czas

panie doktorze
czy pan rozumie
chociaż
że wszystko jest
na nie

nieradzenie
niewidzenie
niesłyszenie
nieodnalezienie
niekochanie
po prostu
nie
oddychanie

panie doktorze
poproszę o lek
na zagubienie
pod kocem ciał
w niemocy
zeskorupienie

dumy dolina

zagubienie w liter krainie
podnieś rękę ten kto nie zginie
i pewien własnego geniuszu
nieporuszenia w szklanym juszu
z tarczy zejdź naprędce
chwytaj w dłoń butonierkę
patrz w górę i wołaj

wierzę
nie umrę
bo Polska

plac zabaWy



umieraMy
to świat
głuchy las
beztroskich zabaw
plac
palące słońce
pustyni ogrodzona
skrzypce huśtawki nastroju
drabiną na szczyt
by znów
zjeżdżając w dół
rozszarpać
Nas

Finisz

kończę się
i nie potrafię skończyć
jak stos prania
niewyprasowana
niewyprana
wyczekiwana w
profanum nie ma
zmartwychwstania

Wojna

zastrzel mnie
zastrzel mówię
już
nie
wahaj się
pociągnij za spust

zakończ
nas
raz

stan
stanowczo

namierz
cel
pal

strzelaj
rychlej
z pistoletu
na wodę
bo susza
między nami

Gonitwa

Tik-tak. Tik-tak.
Na zegarze czas gna
i pędzi,
i człapie,
a człowiek dyszy
i sapie,
i ciężko pod górę
wchodzi z piórem.
A słowo skacze,
aż artysta zapłacze,
bo twór ucieka
i poecie dopieka.
Wznosi się
wzwyż
wzlatuje,
niż twórcy
ujmuje.
A czas mija -
judaszowa żmija.
Poeta próbuje,
co marnie skutkuje.
Zmęczony przystaje.
A czas gna dalej.

ptyś

ptysia zjadam
ptysiem się zajadam
zajadam
zajadam
zjadam się